Dwie Kaje

Ból rodziców, którym umiera dziecko jest niewyobrażalny

 

Mateuszu, ponad 40 lat byłam dumna ze swojego imienia. Teraz zaczynam się go wstydzić.
Przesadzasz, urocze imię.
Tak urocze, zwłaszcza, że dotychczas wszystkie Kaje były dość sympatyczne. Nawet te czworonożne w parku. Do czasu pojawienia się na firmamencie pani Godek.
To nie Twoja wina.
Wiem, ale ta kobieta jest wrogiem kobiet, rodziców, zabraniając terminacji ciąży w beznadziejnych przypadkach.
Przesadzasz trochę.
Nie. Kiedy moja 3,5-letnia Walentyna była na OIOM-ie po trzeciej operacji na otwartym sercu, na łóżku obok umierał noworodek, który urodził się ze szczątkowym serduszkiem. Ciężka operacja nie przyniosła nadziei.
Koszmar!
Niewyobrażalny. Zazwyczaj w takich sytuacjach wypraszali innych rodziców, żeby rodzice maleństwa mogli się godnie pożegnać. Ale Walentyna tak wyła beze mnie, że uprosiłam, żebym mogła zostać.
Zgłupiałaś? Po co Ci to było?
Nie mnie. Chodziło mi o tych ludzi. Odwróciłam się i „zabawiałam” Ventyla, żeby nie płakała. Chciałam, by rodzice mogli w spokoju pożegnać swoje dziecko. W duszy płakałam z nimi.
No właśnie. A to tysiącom rodziców chce zafundować Twoja imienniczka.
Chyba nie mając pojęcia, co robi. Teraz już wiesz, dlaczego czasem nie lubię swego imienia.
Rating: 4.1/5. From 13 votes.
Please wait...

Facebook Comments