Ventylku, dziś skończyłabyś 22 lata…

. . .

 

20 czerwca 1996 roku urodziło się moje szczęście. Poznałam Ją dopiero w listopadzie, kiedy z Jej Tatą pojechaliśmy do Domu Dziecka w Krzyżu.
Potem była wieloletnia walka o Jej życie, o Jej zdruzgotane serduszko. I kiedy wydawało się, że już jest dobrze odeszła moja Matuszka, potem Tato Ventyla, rok temu mój Tatko…
A teraz Ventyl… Urodziła się, żeby dać nam radość… I zabrała tę radość gdzieś tam… Nieludzki ból po stracie Dziecka zabiera nadzieję. I chęć życia. Został mi tylko Brat i Jego Rodzina. Ale Oni nie zapełnią nawet ułamka pustki, jaka została mi po Walentynie.
Ventylku, kocham Cię… Mama
Rating: 5.0/5. From 10 votes.
Please wait...

Facebook Comments