Wara mówi się do psa…

Pan prezes dzieci miauuu?

 

Od kilku tygodni nie mam kontaktu z polityką. Mateuszu, czy to prawda, że nadnaczelnik mówił coś o „naszych” dzieciach?
Dokładniej to chyba o „ich” dzieciach. Grzmiał „wara od naszych dzieci”. Ale przecież nie znam nikogo, kto by miał z nim wspólne dzieci.
Dobra zmiana zabrała mi prąd i nie jestem w temacie. O co się staruszkowi z Żoliborza rozchodziło w szczególe?
Chce bronić dzieci przed wiedzą i doświadczeniem życiowym.
Czyje dzieci?
To jest pytanie. Ostatnio trwa dyskusja, czy wszystkie dzieci są nasze, czy jednak nikt nie może używać dzieci.
Mateuszu, a kto temu panu pozwolił wypowiadać się o dzieciach?
Wiesz, jako Ojciec Narodu…
Nie rozśmieszaj mnie. Czy jego kobieta kiedykolwiek roniła? Kiedy lała jej się krew po nogach? A może urodziła dziecko bez czaszki? A widział takie? Jeśli tak to wiem dlaczego jest popieprzony. Jeśli nie, to niech się zamknie.
Wielu chce się wypowiadać w imieniu dzieci. To łatwe, bo im trudno zaprotestować, a nawet wtedy nie mają pełni praw. Najłatwiej mówić w imieniu dzieci nienarodzonych. Może o takich właśnie swoich dzieciach mówił prezes? Nie wiesz, jakie ma plany.
Nie pytaj mnie o plany nadnaczelnika, bo one przerażają.
Plany jak plany. On nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich słów. Gdyby zrozumiał, sam byłby przerażony.
Sobą.
Rating: 4.9/5. From 7 votes.
Please wait...

Facebook Comments