Strata dziecka – strata przyszłości

Walentyna Kunicka-Michalak
20 czerwca 1996 – ? maja 2018

 

Rok temu…
Ventylku, jutro dowiem się, że umarłaś. Dziś znaleziono Twoje ciałko w pokoju w dalekim Leicester, z którego chciałaś zdobyć świat. Pokoju, który okazał się miejscem kaźni. Nie dla Ciebie, ale dla Twojej matki. Ty leżałaś sobie cichutko na ziemi, przykryta jakąś szmatą przez wiele dni. Ile? To wie tylko ten człowiek(?), któremu zaufałaś, a który zbezcześcił Twoje maleńkie ciałko…
Dzisiaj…
To, że nie wiem, kiedy (dlaczego, za czyją przyczyną) odeszłaś sprawia, że każdy dzień od 19 maja jest dniem Twojej śmierci. I tak do dziś. Choć właściwie każdy dzień tego strasznego roku jest takim dniem. Ale noce czasem przynoszą ukojenie, kiedy widzę moją małą Dziewczynkę biegnącą do mnie z wyciągniętymi rączkami i z krzykiem: Mama!!! I wtedy zaciskam mocno oczy i modlę się w mojej niewierzącej duszy, żeby to nie był sen. Poranek niestety przynosi tylko potwierdzenie rozpaczy…
Jutro…
Ventylku, są przy mnie Edyta, Kasia, Mariusz, znasz ich od zawsze i wiesz, że zrobią wszystko, żebym nie umarła (nigdy im się za to nie odwdzięczę).
Od 1,5 roku jest i Mateusz, który mobilizuje mnie do pisania i myślenia (Mateusz, dziękuję). Zawsze lubiłaś czytać moje texty i przedstawiałaś mnie z naiwną dumą: to moja mądra mama, pani dziennikarka.
Mam rewelacyjnych opiekunów poharatanej duszy – Panią Doktor i Terapeutę, którzy stawiają mnie na nogi i robią co się da, żebym za szybko nie dołączyła do Ciebie, Twojego Taty, moich Rodziców… (Pani Agnieszko, Jacku – dziękuję…)
 

Bez tych Ludzi nie dałabym rady żyć z koszmarem straty jedynego Dziecka. Jak pięknie napisał Mateusz: „Strata dziecka jest jak strata przyszłości”. Ja tę przyszłość muszę wyszarpywać w każdej sekundzie…

*
Nieprawda, że czas goi rany. Tej rany nic nie zagoi, tej pustki, jaką zostawiłaś po sobie nic i nikt nie zapełni. Przytul Tam wszystkich… Nigdy nie przestanę Cię kochać, Córeńko…
Rating: 5.0/5. From 4 votes.
Please wait...

Facebook Comments