Wirus paniki zabija…

Kunicka kicha, Kijowski bluźni

 

Kaju, ile kilogramów ryżu, ile makaronu i ile bochenków chleba kupiłaś? Ile papieru toaletowego?
A po co, skoro nie mam jak ugotować? A serio, nie ulegam panice
Panika to jedno. Ale jak inni wykupią, to może być problem. Dużo jedzenia się zmarnuje w najbliższych tygodniach.
Nie sądzę, zakupy zostaną „na zaś”.
Nie wszystko się przechowa… mole i takie tam…
W sklepie też żrą. Ale rozumiem Twoje intencje. Wczoraj byłam w markecie przed południem, pani kasjerka ledwie żywa. Nie wstała z miejsca od 7. rano
Mam nadzieję, że chociaż kasjerki w przysłowiowej biedronce na tej panice wyjdą lepiej – w sensie, że dostaną jakieś premie za przekroczenie wszelkich norm.
To Ci coś zdradzę. Kiedy zobaczyłam tę Istotę za kasą, naprawdę umęczoną, do koszyka dorzuciłam batonik. Po finalizacji zakupów zostawiłam go mówiąc: – To dla Pani. I uciekłam. Nie powiem w jakim sklepie to było, bo kasjerka mogłaby mieć kłopoty. Ale czułam, że tak trzeba.
Dzisiaj dwie rzeczy są najważniejsze – życzliwość i odpowiedzialność. Reszta jest milczeniem.
A powiem Ci, że byłam zaskoczona klientami. Serio! Grzeczni, ustępujący sobie miejsca. Jak nie my!
Żeby jeszcze trzymali odstępy… Wczoraj w kolejce widziałem, że każdy wisiał na plecach poprzedniego. A po co? Co by ten metr zaszkodził, czy dwa?
Aaapsik!!!
Kiedyś się odpowiadało „na zdrowie”. Teraz podobno „spie****aj”…
Rating: 5.0/5. From 3 votes.
Please wait...

Facebook Comments