Człowiek człowiekowi polaczkiem

Pogaduchy o emocjach

 

Mateuszu, dlaczego Ciebie tak bardzo nie lubią?
A dlaczego mieliby lubić? Zresztą – myślę, że lubi mnie więcej osób, niż większość innych. Bo po prostu mnie więcej osób zna.
Dostajesz po du*ie od tych, którzy byli przy Tobie.
Gdyby wtedy, kiedy potrzebowałem wsparcia, byli przy mnie wszyscy ci, którzy dzisiaj mówią, że mnie wspierali, to byśmy wygrali.
Z tych wszystkich deklaracji może kilka osób rzeczywiście mnie wspierało, a teraz już nie chce. I wiesz co? Wtedy mówili o mnie Mateusz. Teraz mówią Kijowski. Intrygujące…
Zastanawiasz się, dlaczego?
Zawiedzione nadzieje. Chcieli, żebym załatwił za nich wszystko, a oni by się podłączyli. Ja nadal robię swoje, oni wylewają żale i frustracje na Facebooku. Ja nie mam czasu na takie gry i zabawy towarzyskie.
Mateuszu, czy nie wymagasz od ludzi zbyt wiele? Żyjemy szybko. Krótkie „strzały” we wpisach to codzienność. Radzisz sobie, ale chyba czasem agresją.
Na pewno zniecierpliwieniem. Do każdego trzeba mówić takim językiem, jaki jest on w stanie zrozumieć. Czasem, z niesmakiem, posuwam się do tego. Agresji jednak nie odnotowałem.
Burzysz się z niemocy?
Mam wpływ tylko na to, co sam robię. Nie mam wpływu na innych. Czasem mnie wkurzają. Ale nie oczekuję, że ktoś będzie robił, co ja mu powiem, albo że będzie szedł za mną. Moja droga jest moją drogą.
Odcinasz się zatem. Tylko od czego?
Odcinam niepotrzebne emocje i zmierzam do określenia, gdzie jestem. Jeżeli ktoś szkodzi mi od lat, nie uważa mnie za „swojego”, to ja też nie uważam go za „swojego”, pod specjalną ochroną, bo „swoich” nie wolno ruszać. Mówię i piszę otwarcie, żeby oczyścić sytuację. Pewnie zrobi się luźniej, będzie łatwiej oddychać.
Wiesz, jak bardzo ludzie są zdziwieni, kiedy zaczynasz ich traktować tak, jak oni traktują ciebie? To strasznie zabawne.
Uważasz, że przegrałeś swoją szansę? Miałeś niebywałą MOC. Co nie wyszło?
To nie tak. Nie miałem niebywałej mocy. Znalazłem się we właściwym miejscu, we właściwym czasie i nie przestraszyłem się. Wtedy każdy chciał być przy mnie i coś ugrać. Dziwiło mnie, że ja z kimś rozmawiam, a ludzie dookoła kombinują, jak dostać do tego kogoś prywatny kontakt, jak ominąć mnie i skorzystać.
Zgorzkniałeś, Mateuszu.
Opuścili Cię Twoi druhowie. Takie to polskie…
Nie zgorzkniałem. Jestem zmęczony. Kiedy ludzie, z którymi chciałem działać, dzisiaj nie działają tylko pracują aktywnie nad tym, żeby mnie zdusić i uciszyć, to zmęczenie narasta. Ale nie zamierzam odpuścić. Niech każdy robi to, co uważa za ważne. Jeżeli dla kogoś racją stanu jest zniszczenie Kijowskiego, to jego problem, nie mój.
A gdzie w tym wszystkim Polska?
Kto się koncentruje na przeszkodach, traci z oczu cel.
A jaki jest Twój?
Mój cel to pomóc przywrócić w Polsce praworządność. To cel długofalowy. Najpierw musi się pojawić jakaś atrakcyjna oferta dla obywateli ze strony polityków oraz zrozumienie polityków ze strony obywateli. Współpraca.
W tym burdelu?
Gdy wieczorne zgasną zorze,
zanim głowę do snu złożę,
modlitwę moją zanoszę,
Bogu Ojcu i Synowi.
Dopierdolcie sąsiadowi!
Dla siebie o nic nie wnoszę,
tylko mu dosrajcie, proszę!
Kto ja jestem?
Polak mały!
Mały, zawistny i podły!
Jaki znak mój?
Krwawe gały!
Oto wznoszę swoje modły
do Boga, Maryi i Syna!
Zniszczcie tego skurwysyna!
Mojego rodaka, sąsiada,
tego wroga, tego gada!
Żeby mu okradli garaż,
żeby go zdradzała stara,
żeby mu spalili sklep,
żeby dostał cegłą w łeb,
żeby mu się córka z czarnym
i w ogóle, żeby miał marnie!
Żeby miał AIDS-a i raka,
oto modlitwa Polaka!

Modlitwa Polaka,
Dzień Świra,
reż. Marek Koterski

Rating: 4.6/5. From 7 votes.
Please wait...

Facebook Comments